poniedziałek, 05 listopad 2018 16:37

Jak zrobić dobre zdjęcia nieruchomości wystawianej na sprzedaż?

Jak możemy zachęcić potencjalnego kupca do kliknięcia w link ogłoszenia, a nawet obejrzenia nieruchomości? Podstawą są tu dobre zdjęcia – takie, które podkreślą atuty mieszkania. Podpowiadamy, jak je wykonać.

Rynek nieruchomości się zmienia, zmieniają się również oczekiwania klientów. Przeglądając ogłoszenia, spodziewamy się czegoś więcej niż tylko suchej informacji na temat metrażu czy ustawienia budynku względem stron świata. Proces kupna mieszkania przypomina casting – wygrywa ten, który potrafi najlepiej się zaprezentować, a mankamenty przekuć w walory, zarówno na poziomie samego opisu, jak i (lub przede wszystkim) fotografii.

Dlaczego dobre zdjęcia są tak ważne?

Zróbmy test. Postawmy się na chwilę w roli poszukującego mieszkania na rynku wtórnym. Oczywiście, pierwszy ruch myszki kieruje nas do popularnych portali z ogłoszeniami. Wpisujemy interesujący nas metraż, dodatkowe wymagania dotyczące nieruchomości i… gotowe! Przed nami długa lista mieszkań czekających na swojego nowego właściciela. Jak spośród tysięcy pozycji wybrać te warte obejrzenia, choćby w wirtualnej rzeczywistości? Najczęściej kierujemy się impulsem, który umożliwia nam wstępną selekcję. Z czego zaś wynika tenże impuls i podświadomy komunikat „kliknij!”? To oczywiste: jeśli kilka nieruchomości spełnia nasze kryteria, w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na ogłoszenia okraszone dobrymi fotografiami. Takimi, które nie tylko ukażą atuty mieszkania, ale poniekąd udowodnią, że ma ono w sobie to „coś”.

Posprzątaj i odgrać!

Niestety, na portalach ogłoszeniowych wciąż widzimy wnętrza nieuporządkowane, zagracone, pełne niepotrzebnych przedmiotów. Widać to zwłaszcza na niewielkich rynkach nieruchomości. Mieszkania w Białymstoku, Kielcach, Kaliszu i wielu innych mniejszych miejscowościach są często sprzedawane przez osoby wiekowe lub dzieci czy nawet wnuki właściciela. Nie mają oni poczucia, że to, co widzą, będzie wyglądać zbyt osobiście na zdjęciach w internecie. Osoba czytająca ofertę może odnieść wrażenie, że narusza prywatność właścicieli. Pierwsza zasada robienia zdjęć brzmi zatem: posprzątajmy! Inaczej zaprosimy gości do brudnego domu.

Mieszkanie należy odciążyć z nagromadzonych przez lata przedmiotów. Posprzątajmy półki z książkami, wybierzmy klucz, według którego ustawimy kolejne pozycje, wyrzućmy wszelkie szpargały, kartki z przepisami i stare kalendarze, które skrzętnie tu poupychaliśmy. To samo tyczy się drzwi lodówki. Magnesy i laurki wykonane przez nasze dzieci nie uruchomią w kupującym karuzeli wspomnień. Usuńmy ceramiczne figurki, zbędne dekoracje, nadmiar rodzinnych fotografii, wytarty dywanik. Mieszkanie nie powinno stanowić nośnika informacji o nas, (niedługo już byłych) właścicielach, a zamienić się raczej w obietnicę skierowaną do kupującego. Potencjalny nabywca musi pomyśleć o nieruchomości jako miejscu dla niego; miejscu, w którym poczuje się swobodnie i komfortowo, oraz które będzie mógł urządzić po swojemu.

Napraw!

Odstające kable i gniazdka, ciągnące się przy ścianie przedłużacze, rysa w tynku, brakująca płytka w łazience. To strzał w kolano! Na zdjęciach wnętrze powinno wyglądać perfekcyjnie, nie może być mowy o jakichkolwiek usterkach czy uszkodzeniach. Kreowałoby to przed nabywcą niezbyt pozytywny wizerunek obecnego właściciela, jak i stanu nieruchomości.

Pomaluj!

Nawet jeśli kochamy intensywne odcienie czerwieni, przez psychologów są one uznawane za agresywne. Mimo iż siedem lat temu (kiedy ostatnio remontowaliśmy wnętrze) panowała moda na żółte tonacje, teraz niekoniecznie możemy je uznać za „twarzowe”. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne! Dobrym pomysłem jest odświeżenie, odmalowanie mieszkania przed wystawieniem na sprzedaż. Wybierzmy biele lub jej pochodne, subtelne szarości lub bardzo delikatne błękity, dzięki którym wnętrze stanie się jasne i jednocześnie jakby przestronniejsze.  

Pomyśl!

Idźmy o krok dalej. Uwagę potencjalnych nabywców przykuwa nie tylko dobra fotografia, ale również konkretny pomysł na wnętrze. Może to być dany motyw kolorystyczny albo tematyczny. Jeśli aranżację wokół siebie organizuje np. kolor turkusowy, postarajmy się skomponować turkusowe dodatki: zasłony, poduszki, wazon, lampę (co z tego, że pożyczone od sąsiada!). Wystarczy kilka charakterystycznych detali, które sprawią jednak, że wnętrze stanie się interesujące.  

Przemebluj!

Nawet jeśli na co dzień stół stoi pod oknem, ustawmy go w centralnym punkcie jadalni. Kolorowy dywanik umieśćmy wprost przy kanapie, przesuńmy łóżko tak, aby uzyskać możliwe proporcjonalny układ wnętrza.

Rozjaśnij!

Najistotniejszym składnikiem udanej fotografii jest światło. Wykonanie zdjęć zaplanujmy w pogodny dzień – najlepiej poranek lub popołudnie. Pomieszczenia powinny być jasne, ale jednocześnie unikajmy zbyt ostrych promieni słonecznych przenikających do wnętrza. Nie fotografujmy wieczorem i w nocy, zwłaszcza przy użyciu lampy błyskowej, która nada ścianom i przedmiotom nienaturalne odcienie. Pokombinujmy również ze sztucznym światłem. Włączmy lampki, zapalmy świeczki – możliwe, że dzięki temu wykreujemy na zdjęciach kameralną, intymną atmosferę.

Fotografuj!

Fotografujemy każde pomieszczenie z osobna, żadnego nie możemy pominąć – to oczywiste. Zastanówmy się, jak najlepiej je ująć. Starajmy się wykonać przynajmniej kilka fotografii z różnych pozycji i kątów, później wybierzmy najlepsze ujęcia. Nie róbmy zdjęć bezpośrednio pod światło, ukierunkowując aparat np. w stronę okna czy (o, zgrozo!) lustra (wtedy na fotografii uwiecznimy nasze odbicie). Uważajmy też, aby zdjęcia „trzymały poziom” – najlepsze są fotografie wykonywane „wprost”. Unikajmy zdjęć „z lotu ptaka” czy z perspektywy podłogi.

Inspiruj się!

Przejrzyjmy ogłoszenia, znajdźmy w internecie strony fotografów wnętrz. Sprawdźmy, jakie ujęcia prezentują się najlepiej, jaką porę dnia czy oświetlenie wybrano oraz jak zaaranżowano mieszkania.

Postaw na sprzęt!

Tak, jakość sprzętu również ma tu duże znaczenie. Zdjęcia zrobione smartfonem mogą nie oddać wszystkich walorów naszego mieszkania. Oprócz dobrego aparatu (najlepiej z szerokokątnym obiektywem) będzie nam potrzebny również statyw, dzięki któremu poprawimy dane ujęcia oraz zaplanujemy kadr, np. usuwając z niego krzesło. Jeśli nie dysponujemy odpowiednim sprzętem lub po prostu nie mamy smykałki do fotografii, pomyślmy o skorzystaniu z usług profesjonalnego fotografa nieruchomości. Koszty profesjonalnej sesji zdjęciowej zaczynają się od kilkuset złotych. To inwestycja, która szybko nam się zwróci.

Tekst przygotowany przez eksperta Rynku Pierwotnego.

Czytany 551 razy

Sponsorowane

  • 1